Kto jest Online

Naszą witrynę przegląda teraz 3 gości 

fotomorani

Ostatnio dodane

Szukaj na stronie

Zaczęło sie tak... PDF Drukuj Email

Zaczęło się tak: bardzo chcieliśmy mieć psa.
Miał być duży, mądry, piękny…
Przez długi czas nie mogliśmy się zdecydować jakiej rasy ma być ten nasz czworonogi przyjaciel. No bo jak tu znaleźć kompromis pomiędzy psem z którym nie będzie straszno zostać samej w domu, psem z którym swobodnie będzie można pójść na spacer do lasu., psem spełniającym wiele, wiele innych potrzeb. Na jaką rasę mamy się zdecydować  -  to  pytanie długo nas nurtowało.
Witając Nowy -
2007 rok, w blasku fajerwerków doznaliśmy olśnienia. Już wiedzieliśmy, że nasz pies to będzie Rodezjan Ridgeback.
Wiele czasu i staranności poświęciliśmy szukając najpierw informacji o tej rasie, a potem szukając właściwej hodowli - takiej w której najważniejsze są psy, ich potrzeby i zdrowie, a nie wyłącznie marketing i życie w klatce.
Nasz piesek urodził się 20 czerwca 2007r w hodowli MONWIERE należącej do Moniki i Wiesława REMBOWSKICH, w Mosinie koło Poznania. Był jednym z 12 rudych kłębuszków z których każdy miał na szyi inn
ego koloru wstążeczkę. Nasz miał zieloną.



Gdy pojechaliśmy pierwszy raz wybrać tego naszego pieska otoczyło nas 12 wcale już nie małych, bo ok. 5-cio kilogramowych, niesłychanie ruchliwych i zajętych własnymi sporami psotników, z których co najmniej 4 jednocześnie usiłowało złapać mnie za piętę. Nie ukrywam że byłam bliska paniki. Wzięłam na ręce pulchnego szczeniaka z zieloną wstążeczką, przytulił się do mnie, zaraz potem prychnął i chyba już wtedy wiedziałam że to zwierzak na całe życie.
Jednak zanim zostaliśmy szczęśliwymi właścicielami tego szczeniaczka Monika i Wiesiek przeprowadzili z nami rozmowę w której zadali nam szereg pytań dotyczących nowego domu w którym będzie mieszkał szczeniak. Potem, gdy byliśmy u nich po raz kolejny, już po odbiór psa dostaliśmy niezbędne dokumenty, szereg spisanych i nie spisanych rad oraz psią wyprawkę. Naszego "malucha" nazwaliśmy Morani Maks, a tak prywatnie, w domu - TOGO  - od pierwszych liter naszych imion.
Gdy formalności dobiegły końca wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę do domu.
***