Kto jest Online
Naszą witrynę przegląda teraz 9 gościOstatnio dodane
Najpopularniejsze
Szukaj na stronie
| Pierwsze kroki w nowym domu |
|
|
|
|
Podróż minęła spokojnie. Robilismy dosyć często postoje i obyło się bez "przygód". Po przyjeździe do domu Morani czuł się nieco zagubiony, wszyscy go głaskali, tulili, a mamy nigdzie nie było. Pozostał tylko jej zapach na kocyku i ulubiona zabawka... Kolejne noce i dni minęły spokojnie, zgodnie z powiedzeniem: "grzeczny szczeniak to zmęczony szczeniak". By bezstresowo zaaklimatyzować psa w nowym domu wzieliśmy urlopy i pomału przyzwyczajaliśmy go do nowych miejsc, osób i zwyczajów pamiętając o innym powiedzeniu, że dla Rodezjana "pierwszy raz to przypadek, a każdy nastepny to już zwyczaj". Dlatego też przyjeliśmy pewne zasady - np: że pies nie wchodzi do łóżka i na kanapę (teraz już wiemy, że: pies nie wchodzi do łóżka i na kanapę GDY PAŃSTWO TEGO NIE WIDZĄ ;-)), nie wchodzi na piętro itp.
Przestrzegaliśmy tego stanowczo i dziś nie mamy z tym problemów.
Ku naszej radości (i zdziwieniu) pies w oczach zmieniał się i dosłownie z dnia na dzień był coraz większy. Wiedzieliśmy, że to bardzo ważny okres w życiu psów ras szybko rosnących. Dla Moraniego był to również okres pierwszych badań, szczepień i kontroli weterynaryjnych które nie sprawiały mu żadnych problemów. Do dnia dzisiejszego pies bardzo lubi "wujka weterynarza", choć ten drugi czuje przed nim respekt.Oprócz zabaw ukierunkowanych na właściwą socjalizację i poznanie przez szczeniaka różnych zjawisk towarzyszących codziennemu życiu (chodzenie na smyczy, przechodzenie obok obcych ludzi i zwierzat, ruch uliczny, środki komunikacji, bariery architektoniczne) był też czas psich psot w wyniku których czasem byliśmy zaskakiwani... ***
|
















